poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Katarzyna Puzyńska - Więcej czerwieni

Po przeczytaniu "Motylka" postanowiłam przeczytać kolejne książki z serii o policjantach z Lipowa. Pierwszy tom był świetny, a "Więcej czerwieni" spodobało mi się jeszcze bardziej. 

Lato 2013. roku. Mieszkańcy Lipowa uwijają się przy żniwach, turyści wypoczywają w położonym nad pobliskim jeziorem Bachotek ośrodku wczasowym "Słoneczna Dolina". Sielską atmosferę przerywa dramatyczny wypadek. W pobliżu wsi zostają odnalezione zwłoki dwóch młodych kobiet. Po śmierci sprawca brutalnie okaleczył ich ciała. Na miejscu zbrodni zjawia się niezawodny duet policjantów - młodszy aspirant Daniel Podgórski i kontrowersyjna komisarz kryminalna Klementyna Kopp. Funkcjonariusze podejrzewają, że zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Rozpoczyna się śledztwo i wyścig z czasem, pojawiają się bowiem kolejne ofiary. 

Jak miło było wrócić do Lipowa ... podobnie jak w przypadku "Motylka", "Więcej czerwieni" to doskonale skonstruowany kryminał z bardzo dobrze wykreowanym tłem obyczajowym. W tomie drugim pojawiają się, oprócz dobrze znanych nam już postaci, nowi bohaterowie, z których każdy skrywa jakąś tajemnicę. Wszyscy wydają się w mniejszym lub większym stopniu powiązani z ofiarami zbrodni. Daniel i Klementyna próbują odgadnąć, co chciał im przekazać morderca, pozostawiając pewne ślady na ciałach oraz jaki związek ma z tym przeszłość komisarz Kopp. Książka została doskonale napisana. Wszystkie, nawet najmniejsze detale, są tu nieprzypadkowe i istotne. Wiele tajemniczych zagadek, grzechy z przeszłości naszych bohaterów i kolejne zbrodnie sprawiają, że od "Więcej czerwieni" nie można się oderwać. Doskonale bawiłam się, próbując odgadnąć, kto jest mordercą. Wierzcie lub nie, notowałam sobie na kartce moje podejrzenia względem bohaterów i choć zaczęłam się domyślać kto jest zabójcą, pojawiające się nowe fakty odwodziły mnie od mojej teorii. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy poznaliśmy tożsamość sprawcy. Zakończenie szokuje, a wydarzenia rozgrywające się na ostatnich stronach wywołują ogromne emocje. 
Dużym plusem książki są krótkie rozdziały opowiadające makabryczną historię z przeszłości, prowadzone z perspektywy mordercy.  To bardzo ciekawy zabieg, który pozwala nam się zagłębić w psychikę zabójcy, poznać jego motywy i wyjaśnienia, jednocześnie szukając powiązania ów historii z wydarzeniami rozgrywającymi się aktualnie w Lipowie. Moment, w którym poznajemy znaczenie tytułu książki również jest zaskakujący i dość szokujący. ( Dla tych, którzy jeszcze nie czytali książek Katarzyny Puzyńskiej - tytuły nie są przypadkowe, a moment odkrywania ich znaczenia dla treści jest zawsze fascynujący :) ). 
W "Więcej czerwieni" bardzo spodobał mi się jeszcze jeden element. Interesujące medyczne szczegóły, którymi autorka w osobie lekarza medycyny sądowej Zbigniewa Koterskiego, dzieli się z czytelnikiem. ( Taak, ten moment, kiedy bohater książki mówi, że nie chce już słuchać więcej szczegółów, ponieważ go nie interesują, a ty chciałbyś poznać ich więcej ... ). Dla mnie, jako osoby interesującej się co nieco medycyną była to prawdziwa gratka, jednak myślę, że opisywane schorzenie zainteresuje także osoby nieprzepadające za medycznymi tematami. 

Drugi tom serii o Lipowie spodobał mi się bardziej niż pierwszy. Bardzo gorąco polecam całą serię Katarzyny Puzyńskiej ( z tomu na tom jest coraz lepiej, naprawdę :D ). Wkrótce recenzja trzeciego tomu, który również jest już za mną. :) 


Katarzyna Puzyńska - Motylek

Próbuję sobie przypomnieć, dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po "Motylka", ale ... nie mogę sobie przypomnieć. 
W zeszłoroczne wakacje miałam fazę na kryminały. Sięgałam po książki różnych autorów, najczęściej tych bardziej znanych. Zamawiając książki w jednej z księgarni internetowych, dorzuciłam do koszyka pierwszy tom sagi o Lipowie. Po kilku dniach "Motylek" znalazł się na mojej półce i ... poczekał tam prawie rok. Po tym długim czasie w końcu postanowiłam go przeczytać i okazało się, że bardzo, ale to bardzo mi się spodobał.

Przejdźmy jednak do recenzji.

W małej wsi, położonej na Pojezierzu Brodnickim, życie toczy się swoim powolnym rytmem. W pewien zimowy poranek przy głównej szosie prowadzącej do Lipowa zostają znalezione zwłoki zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobieta umarła na skutek potrącenia. Na miejscu zjawiają się lipowscy policjanci, a następnie ich koledzy z wydziału kryminalnego zlokalizowanego w pobliskiej Brodnicy. Okazuje się, że to niekoniecznie musiał być wypadek. Po kilku dniach ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą powiązane, funkcjonariusze próbują jednak znaleźć klucz, którym może posługiwać się zabójca. Niestety, w małej społeczności, w której wszyscy się znają, a niemal każdy skrywa jakiś sekret, może się to okazać problematyczne.

To tyle jeśli chodzi o zarys fabuły. Nie zdradzę więcej, ponieważ najwięcej frajdy z czytania "Motylka" czerpie się, nie mając pojęcia, czego się po tej książce spodziewać. :)

"Motylek" to doskonale skonstruowany, dopracowany w każdym detalu kryminał, trzymający w napięciu do ostatniej strony. Autorka stosuje specyficzną narrację, która sprawia, że książka jest jeszcze bardziej charakterystyczna. Intryga jest niesamowicie pogmatwana. Czytając, co chwilę nasuwają się nam nowi podejrzani, a niemal każdy bohater wydaje się mieć coś na sumieniu. Zaczynając swoją przygodę z Lipowem, miałam wrażenie, że książka pełna jest nieistotnych szczegółów. Pod koniec okazało się jednak, że wszystkie, nawet najmniejsze detale, układają się w klarowną całość, a żaden z nich nie pojawił się w tekście przez przypadek. Byłam pod wrażeniem tego, jak autorka poprowadziła akcję i jak wiele wskazówek zostawiała po drodze.
Ciekawym zabiegiem było wprowadzenie retrospekcji. Tajemnicze, krótkie rozdziały, opowiadające wywołującą dreszczyk historię z przeszłości, tworzą niesamowitą atmosferę. Czytając, zastanawiamy się, jaki związek z zabójstwami ma ów historia, a co najważniejsze, kto jest jej bohaterem. Mrożące krew w żyłach wyznania mordercy, powalające zagłębić się w jego psychikę, dodatkowo potęgują napięcie.
Odkrycie tożsamości sprawcy jest dla czytelnika niesamowicie trudne, co uważam za ogromny plus, ponieważ do końca nie możemy się oderwać od czytania, jednocześnie główkując i próbując odkryć, kto jest zabójcą. Pod koniec autorka przedstawia zagadkę - rymowankę, której rozwiązanie jest jednocześnie rozwiązaniem całej sprawy. Niesamowicie spodobał mi się ten pomysł.
Kolejnym dużym plusem książki Katarzyny Puzyńskiej jest rozbudowane i doskonale wykreowane tło społeczno-obyczajowe. Oprócz samego wątku kryminalnego, autorka zwraca uwagę na problemy bohaterów, które jednocześnie są nam bliskie. Sytuacje jakie dzieją się obok nas, których sami doświadczamy, lub możemy o nich usłyszeć w mediach. Ponad to pani Kasia doskonale oddaje klimat polskiej wsi, panujące zwyczaje, relacje międzyludzkie. Dzięki temu "Motylek" staje się autentyczny i realny.
Atutem są również bohaterowie. Doskonale wykreowani, charakterystyczni i przede wszystkim realni. Autorka poświęca wiele uwagi i staranności postaciom zarówno pierwszego, jak i dalszych planów. Pozwala nam zagłębić się w psychikę bohaterów.

Od "Motylka" nie mogłam się oderwać. Czytałam go nieprzerwanie przez kilka godzin, doskonale się bawiąc, próbując odkryć tożsamość mordercy, enigmatycznego blogera oraz starając się rozwiązać tajemnicę tytułowego Motylka.

Książkę polecam bardzo, bardzo gorąco. Szczególnie miłośnikom kryminałów, ale nie tylko. Myślę, że spodoba się fanom takich seriali jak "Ranczo" czy "Nad Rozlewiskiem ... ", o ile lubią także dreszczyk emocji i kryminalne zagadki. "Motylek" to również doskonała książka dla osób, które pragną zapoznać się z polską literaturą tego gatunku. Z pewnością będzie to dobry początek :)

niedziela, 7 lutego 2016

Czytelnicze Podsumowanie Stycznia


                                                                                                                                                   
Pierwszy miesiąc 2016. roku dobiegł końca, więc czas na czytelnicze podsumowanie :)
Styczeń minął mi bardzo szybko. Pierwsza połowa była pracowita ale za to w drugiej miałam ferie zimowe, dzięki czemu na czytanie mogłam poświęcić więcej czasu.


W styczniu udało mi się przeczytać siedem naprawdę dobrych książek, z czego jestem bardzo zadowolona. Oto i one :







Nowy rok zaczęłam z " Fangirl"   Rainbow Rowell. Po przeciętnej jak dla mnie książce "Eleonora & Park" sięgnęłam po kolejną tej autorki. "Fangirl" nie była rewelacyjna, ale podobała mi się. Więcej na jej temat powiem Wam w recenzji, która wkrótce pojawi się na blogu. 

Książkę skończyłam czytać 5 stycznia 
Moja ocena: 6,5 / 10 

Po krótkiej przerwie w czytaniu spowodowanej nauką zaczęłam czytać "Miasto popiołów" Cassandry Clare, czyli drugi tom serii "Dary Anioła" w której się zakochałam. Uwielbiam język jakim pisze autorka, bohaterów i niesamowity świat. Tych książek się nie czyta. One wciągają do swojej akcji i czynią nas uczestnikami wszystkich zdarzeń! 

"Miasto popiołów" skończyłam czytać 16 stycznia
Moja ocena: 8/10




Kiedy skończyłam czytać drugi tom "Darów Anioła", od razu zabrałam się za "Miasto szkła". Od książki nie mogłam się oderwać. Poziomem przewyższa poprzednie części. Pełno w niej humoru, zapierających dech w piersiach przygód, zaskoczeń, które powodują, że szczęka spada na podłogę. Do tego zakończenie, które pozostawiło mi tak wielkiego kaca książkowego, że odkładałam każdą książkę, którą zaczynałam czytać po "Mieście szkła", ponieważ żadna nie była w stanie mu dorównać. Jestem zakochana w świecie Nocnych Łowców, którego nie chciałam opuszczać oraz w bohaterach stworzonych przez Cassandrę Clare.

Książkę skończyłam czytać 20 stycznia
                                                      Moja ocena: 10 / 10 



W końcu udało mi się przeczytać książkę Ricka Riordana :) Pierwszy tom o przygodach Percy'ego Jacksona bardzo mi się podobał, pewnie gdybym sięgnęła po niego kilka lat wcześniej, podobałby mi się jeszcze bardziej. Na pewno sięgnę po kolejne książki z tej serii. 

"Złodzieja Pioruna" skończyłam czytać 22 stycznia
Moja ocena: 7 / 10





Nie miałam w planach sięgania po "Ostatnią spowiedź", jednak po wielu pozytywnych opiniach, a przede wszystkim dzięki recenzji Alicji z bloga Siostry w bibliotece, zdecydowałam się przeczytać pierwszy tom trylogii. Książka mi się podobała aczkolwiek nie zachwyciła mnie szczególnie. Wkrótce pojawi się recenzja :) 

"Ostatnią spowiedź" - tom I skończyłam czytać 24 stycznia
Moja ocena: 6,5 / 10 




Mimo bardzo zróżnicowanych opinii o kontynuacji tej serii, nie mogłabym nie sięgnąć po tę część. Wyobraźcie sobie moją radość, kiedy "Miasto upadłych aniołów" znalazło się w moich rękach. Niemal od razu po rozpakowaniu przesyłki zabrałam się za czytanie. I niestety ... zawiodłam się. Dało się wyczuć, że autorka nie miała pomysłu na kontynuację, nie znalazłam tego, za co pokochałam "Dary Anioła". Owszem, dalej mamy wspaniały język, humor i wciągające przygody. Mimo wszystko, dla mnie zbyt naciągane. 
"Miasto upadłych aniołów" skończyłam czytać 28 stycznia
 Moja ocena: 5 / 10 


Styczeń zakończyłam z "Miastem zagubionych dusz". Zabierając się za czytanie, bałam się rozczarowania jak w przypadku czwartej części. Początek średnio mi się podobał, jednak zakończenie było wspaniałe. Znalazłam to, co najbardziej kocham w tej serii. Od ostatnich rozdziałów nie mogłam się oderwać. Śmiałam się, płakałam, nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. W tej części Magnus zdecydowanie przebija wszystkich bohaterów. 

Piąty tom "Darów Anioła" skończyłam czytać 31 stycznia
Moja ocena: 9 / 10 



I to już wszystkie książki, które udało mi się przeczytać w styczniu. Dajcie znać, co Wy przeczytaliście. :) 
W zakładce Ulubione cytaty, czeka na Was kilka cytatów z wymienionych pozycji, zaglądajcie! :)





czwartek, 24 grudnia 2015

Stephanie Perkins - Podaruj mi miłość

Tęsknicie za czasami, gdy jako dzieci wierzyliście w Mikołaja, zostawialiście dla niego ciasteczka i mleko? Gdy zakradaliście się nocą do choinki aby przyłapać Świętego zostawiającego wam prezenty i przekonywaliście rodziców, że widzieliście zaprzężone w renifery sanie mknące po  niebie? Tęsknicie za dzieciństwem, kiedy święta wydawały się tak wyjątkowe i magiczne, gdy czekaliście na nie przez cały rok? Na ten niepowtarzalny klimat; wirujące w blasku kolorowych lampek płatki śniegu, unoszący się w domu zapach pierniczków i rozbrzmiewające wszędzie dźwięki kolęd.

Jeżeli chcielibyście znów poczuć tę atmosferę, chodźcie. Zabiorę Was w podróż do dwunastu wyjątkowych miejsc, gdzie poznacie historie ludzi takich jak Wy, którzy w okresie Świąt Bożego Narodzenia przeżyli swój mały cud.

"Podaruj mi miłość" to zbiór dwunastu opowiadań napisanych przez znanych autorów powieści młodzieżowych, m.in. Davida Levithana, Gayle Forman czy Rainbow Rowell.

Opowiadania są bardzo różnorodne, co jest zdecydowanie największym atutem książki. Znajdziemy bowiem historie umiejscowione we współczesnym świecie, których bohaterowie są osobami, jakie możemy spotkać na co dzień. Ich problemy nie są nam obce, łatwo się z nimi utożsamić. Mamy również opowiadania utrzymane w klimacie fantastycznym, jak na przykład tajemnicze i intrygujące opowiadanie "Dama i lis", którego zaczarowany bohater pojawia się w Boże Narodzenie jedynie gdy pada śnieg, a jego historia przyprawia czytelnika o dreszczyk. Kończące książkę opowiadanie "Dziewczyna, która obudziła Śniącego" to prawdziwa baśń. Co prawda najmniej świąteczne, jednak najbardziej wyjątkowe ze wszystkich.

Bohaterowie opowiadań są niesamowicie realni.Zwyczajni ludzie posiadający słabe i mocne strony, za wszelką cenę dążący do spełniania marzeń. Mają bardzo różnorodne charaktery, a w każdej postaci możemy odnaleźć cząstkę siebie.

Sposób, w jaki książka została napisana zasługuje na wielkie brawa. O "Podaruj mi miłość" słyszałam bardzo wiele i muszę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś innego, zwłaszcza po tytule. No cóż, myślałam, że będzie to kolejny romans dla nastolatek, schematyczny jakich wiele. Nie wykluczałam, że mi się spodoba, ale nie oczekiwałam niczego szczególnego. Z takim nastawieniem zaczynałam czytać. Z każdą stroną przekonywałam się jednak, że bardzo się myliłam.

Te historie są niezwykle subtelne i urocze, piękne. Czytając, przenosisz się do świata, gdzie po zaśnieżonych ulicach biegają ludzie, robiąc ostatnie zakupy. Do domów pachnących piernikiem, w których ubierane są choinki. Za oknami wirują płatki śniegu, słychać dźwięki kolęd. Ludzie czynią ostatnie przygotowania. Niektórzy na ostatnią chwilę kupują choinkę, chcąc by była jak najpiękniejsza. Ale przecież to wszystko tworzy wyjątkowy klimat Świąt.

Z jednej strony mamy największe miasta świata, nowoczesność, ale jednocześnie znów zaczynasz wierzyć, że Mikołaj, elfy ... istnieją, że istnieje szczególna magia świąt... A miłość, która jest głównym motywem książki, nie jest wielka, wspaniała i poruszająca. Jest delikatna, subtelna i wrażliwa, chwyta za serce i nie chce puścić. Jeśli wierzysz, jeśli naprawdę wierzysz to przekonasz się, że marzenia się spełniają a magia istnieje. Ale nie taka magia o jakiej myślisz ...

Czytając "Podaruj mi miłość" momentami mamy wrażenie, że to bajka. Cudowna świąteczna bajka, słodka jak laseczka cukrowa. Bajka, jakie znamy z dzieciństwa. Z drugiej strony są to bardzo prawdziwe historie, w które możemy uwierzyć.

Kiedy zaczynałam czytać, przenosiłam się w wyobraźni do miejsc, gdzie świąteczną atmosferę da się poczuć na każdym kroku, przez co staje się bardziej realna tu i teraz.

Autorzy przygotowali dla nas niespodziankę. Nie wszyscy bohaterowie obchodzą Boże Narodzenie. Możemy dowiedzieć się co nieco o zwyczajach związanych z żydowskim świętem Chanuka. Poznamy także tradycje związane z Krampuslauf. To naprawdę duży plus książki. Dodatkowo znajdziemy historie rozgrywające się w czasie Sylwestra.

Nie ma opowiadania, które podczas czytania nie wywołałoby uśmiechu na twarzy. Niektóre momenty potrafią rozbawić do łez.

Po przeczytaniu ostatniego opowiadania dopadł mnie wielki kac książkowy. Zakochałam się w historiach, dzięki którym te święta stały wyjątkowe. Na pewno będę wracać do "Podaruj mi miłość" jeszcze wielokrotnie w bożonarodzeniowym okresie. Chociaż wszystkie opowiadania mi się podobały, moim ulubionym jest "Witamy w Christmas w Kalifornii".

Czytanie "Podaruj mi miłość" sprawia największą przyjemność, kiedy nie wie się, co czeka w kolejnym opowiadaniu. Dlatego nie zdradzę Wam, o czym są poszczególne historie. Czytajcie!! :*

Komu poleciłabym tę książkę? Myślę, że przypadnie do gustu miłośnikom Johna Greena, wszystkim, którzy kochali świąteczne bajki oraz każdemu, kto chce poczuć wyjątkową atmosferę Świąt.

W zakładce Ulubione cytaty czeka na Was kilka cytatów z "Podaruj mi miłość". Zaglądajcie!
A tymczasem trzymajcie się ciepło i do zobaczenia przy kolejnym poście <3


Wydawnictwo : Otwarte ( Moondrive )
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 431
Cena okładkowa: 39.90 zł
ISBN: 978-83-7515-381-1
Moja ocena: 9/10 - książka rewelacyjna

Witajcie na blogu Mony Czyta !

Witajcie książkoholicy!
 Może na początku opowiem kilka słów o sobie :) Mam na imię Magdalena, mam 17. Uczę się w liceum ogólnokształcącym na profilu
 biologiczno - chemicznym. Uwielbiam czekoladę, muzykę i żółwie. Kocham czytać, zwłaszcza fantastykę. Moja przygoda z czytelnictwem zaczęła się od książki "Tajemnicza Wyspa" Juliusza Verne'a, którą wciąż uważam za najlepszą książkę. Chociaż zgadzam się ze stwierdzeniem "Nie oceniaj książki po okładce" muszę przyznać, że wiele książek trafiło do mojej biblioteczki ze względu na okładkę. Zapraszam do śledzenia mojego bloga. Będą się tutaj pojawiać recenzje książek, ale czasem również filmów. Podzielę się z Wami moimi ulubionymi cytatami, oraz piosenkami jakich słucham podczas czytania. Pewnie pojawi się tu także coś, czego teraz nawet nie planuję.
 Do zobaczenia!